Portfolio

Svalbard

Minimalizm

Najbardziej widoczną cechą apartamentu na Szczęśliwicach jest radykalnie uporządkowany zestaw materiałów i form. Wszystkie elementy wnętrza zostały dobrane tak, aby tworzyć spójną całość. Ograniczona liczba materiałów, uproszczony detal i precyzja wykonania podkreślają charakter realizacji.

Minimalistyczny apartament urzeka powściągliwą formą, ale nie jest chłodny ani pozbawiony emocji. Prostota pozwala wyeksponować faktury, światło i jakość zastosowanych materiałów.

Komfort i funkcjonalność

Jednym z najważniejszych założeń projektu było połączenie różnych funkcji pomieszczeń. Sypialnię poszerzyliśmy o otwartą część kąpielową, a przestronną kuchnię połączyliśmy z salonem. Dzięki temu poszczególne strefy mieszkania stały się bardziej atrakcyjne zarówno wizualnie, jak i użytkowo.

Układ apartamentu odpowiada na potrzeby jego mieszkanki i wynika z jej trybu życia. Duży salon połączony z kuchnią jest miejscem codziennego wypoczynku, ale również przestrzenią do spotkań z gośćmi.

Równie ważne było wyraźne rozdzielenie strefy ogólnodostępnej i prywatnej. Sypialnia z wanną, prywatna łazienka i garderoba zostały zlokalizowane tak, aby zapewnić mieszkańcom poczucie intymności.

Polskie materiały i lokalny design

Duża część elementów wykończenia wnętrza pochodzi z Polski. Okładziny ścian i podłóg, większość mebli oraz część oświetlenia zostały wykonane przez rodzime firmy.

W projekcie świadomie wykorzystaliśmy produkty polskich producentów, doceniając ich jakość, wzornictwo i sposób wykonania. To również przykład tego, jak projektowanie wnętrz może opierać się na lokalnych materiałach i dobrym polskim designie.

Inspiracja Svalbardem

Projekt apartamentu powstał pod wpływem letniej wyprawy architekta za Koło Podbiegunowe. Sposób wykorzystania kolorów, faktur i prostych form jest bezpośrednim nawiązaniem do krajobrazu Spitsbergenu.

Inspiracja Arktyką nie oznacza jednak stworzenia zimnego wnętrza. Przeciwnie – zastosowanie naturalnych materiałów, miękkich tkanin i przyjemnych w dotyku powierzchni sprawia, że mieszkanie jest ciepłe i przyjazne.

W minimalistycznej przestrzeni pojawia się subtelna gra form, faktur i struktur. Chłodna, arktyczna paleta kolorystyczna została ocieplona materiałami, światłem i detalami, dzięki czemu wnętrze pozostaje przytulne.

Dialog z klientem

Apartament na Szczęśliwicach, podobnie jak wszystkie moje realizacje, jest efektem wielu rozmów i wspólnej pracy z klientem. Projektowanie rozpoczynam od poznania potrzeb, zwyczajów i sposobu życia osób, dla których tworzę wnętrze.

To właśnie ten dialog pozwala znaleźć rozwiązania, które nie są jedynie efektowne, ale przede wszystkim odpowiadają konkretnemu użytkownikowi. Satysfakcję daje mi stworzenie przestrzeni uporządkowanej, pięknej i funkcjonalnej, ale jednocześnie naprawdę osobistej.

Meble projektowane na wymiar

Większość mebli w tym apartamencie została zaprojektowana i wykonana na wymiar. Pozwoliło to maksymalnie wykorzystać dostępną przestrzeń i dostosować zabudowę do potrzeb mieszkanki.

Meble wykonywane indywidualnie dają znacznie większą swobodę niż gotowe rozwiązania. Ich funkcja może zostać zaprojektowana dokładnie tak, jak wymaga tego konkretne wnętrze i sposób życia jego użytkowników.

To rozwiązanie szczególnie dobrze sprawdza się w przypadku wymagających klientów, którzy oczekują od projektu czegoś więcej niż standardowych propozycji dostępnych w sklepach. W tym apartamencie właśnie spersonalizowane meble na wymiar pozwoliły stworzyć wnętrze o indywidualnym charakterze.

Fotografie ze Svalbardu

Dopełnieniem aranżacji są fotografie zdobiące ściany apartamentu. Są one fotograficzną relacją architekta z podróży na Svalbard i stanowią bezpośrednie przedłużenie inspiracji, która dała początek projektowi.

Fotografie pokazują Arktykę w sposób daleki od stereotypowego obrazu monochromatycznej, białej krainy. Północ jest pełna kolorów, zmiennego światła, faktur i kontrastów. Ich obecność sprawia, że inspiracja Svalbardem nie pozostaje jedynie abstrakcyjnym pomysłem, ale staje się częścią codziennego życia mieszkańców.

Foto: Bernard Białorucki